Gamardżoba Georgia – galeria zdjęć

Mestia i swaneckie wieże obronne

W Mestii spędziliśmy niecałe 1,5 dnia zamiast planowanych pełnych dwóch (przez wydłużony dojazd, dlatego też jeszcze raz polecam samolot 🙂 ). Wieczór dnia pierwszego poświęciliśmy na spacer po okolicy, dzień drugi na trekking jednym z krótkich szlaków z Mestii ( szlak “Do Krzyża” 😛 ) w cieniu Uszby i innych 4-tysięczników.

Mestia - panorama

Wydawało nam się, że to będzie taki krótki spacer, okazało się jednak, że to dosyć forsujący trening (różnica wysokości 800m na 2km). Szlak nie dość, że stromy, to jeszcze kiepsko oznaczony ( zgubiliśmy się z 5 razy ), a w niektórych miejscach zaspy po kolana. Ale co tam – widoki były tego warte 🙂 W Mestii przyłączyła się do nas grupa 5 bezdomnych psów i były one na tyle zdeterminowane, że doszły z nami na samą górę i z powrotem.

 

Tbilisi

Tbilisi jest jednym z najpiękniejszych i najciekawszych miast jakie dane mi było do tej pory zobaczyć. Dzięki położeniu na pograniczu wschodu i zachodu, stworzyło niepowtarzalny klimat zlepku wielu kultur. Można tam znaleźć śliczne uliczki z kawiarniami wyjęte prosto niczym z Paryża, z kolei za rogiem arabskie akcenty. Jak dla mnie samo Tbilisi jest wystarczającym powodem, żeby odwiedzić Gruzję.

 

Mccheta, Ananuri i Stepancminda (Kazbegi)

Przejazd marszrutką Gruzińską Drogę Wojenną gwarantuje nie tylko piękne widoki, ale też sporo mocnych wrażeń 😀 . Gruzińscy busiarze mają dosyć specyficzne pojęcie na temat przepisów drogowych,a już na pewno nie uznają czegoś takiego jak ograniczenie prędkości. Na końcu drogi znajduje się atrakcja nr 1 Gruzji, czyli cerkiew Cminda Sameba u stóp Kazbegu. Prowadzi do niej droga dla aut 4×4 i trochę krótszy, bardziej stromy szlak pieszy, piechotą można dotrzeć w ok 2 godziny.  Niestety, masowa turystyka ( choć chyba bardziej lenistwo ludzi ) niszczy to piękne miejsce, bo taksówki podwożą pod same drzwi kościoła, w efekcie rozjeżdżając cały płaskowyż. Towarzyszył mi lekki niesmak, kiedy na górskiej drodze co 5 minut wymijały mnie samochody, ale cóż się dziwić miejscowym – popyt tworzy podaż.

Dawid Geredża

Kompleks klasztorny na granicy Gruzji i Azerbejdżanu. Warto wybrać się choćby po to, aby doświadczyć odosobnienia tego miejsca i podziwiać azerskie stepy.

Achalciche (Twierdza Rabati) i Batumi

Dwa miasta, które walczą o tytuł gruzińskiej stolicy kiczu i żenady. ( jak dla mnie wygrywa Batumi, ale myślę, że walka jest zacięta 😛 )
Nad Acalcyche góruje “zrekonstruowana” XII w twierdza Rabati. Sama idea rekonstrukcji jest całkiem zacna, niestety problemem jest wykonanie. Twierdza wygląda tak, jakby w połowie budowy zabrakło materiałów i pieniędzy ( albo obu ) i dokończono ją po prostu stawiając pustaki z Castoramy. No cóż, efekt nie jest nawet schludny, a co dopiero realistyczny 😛 Za to w Acalcyche jest świetna knajpa, którą serdecznie polecamy, z pysznym gruzińskim żarełkiem – 3D Hotel & Restaurant
Batumi ( czyli takie Międzyzdroje dla rosyjskich turystów ) z kolei wskoczyło jeszcze level wyżej i puściło całkiem wodze fantazji. Można by się nawet z tego śmiać, gdyby nie to, że na budowę tych wszystkich “imponujących” budynków wydano masę państwowych pieniędzy. Budynki aktualnie świecą pustkami i straszą , a pieniądze, za które je wybudowano, można by przeznaczyć na wiele innych pożytecznych, tak potrzebnych temu krajowi, celów. Całe szczęście, że z Batumi można uciec do ogromnego ogrodu botanicznego poza miastem, z pięknymi widokami na Morze Czarne.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s