Talofa Samoa! – informacje praktyczne

Jeszcze rok temu Samoa było dla nas, delikatnie mówiąc, mało znanym krajem, z tych “na szóstkę” podczas sprawdzianów z geografii w liceum, gdy uczyło się stolic świata. Szóstki wtedy nie dostałam, więc o Samoa wiedziałam tyle, że to jakaś wyspa w Oceanii, a i tak bardziej utożsamiałam je z Amerykańskim Samoa. Po przyjeździe do Nowej Zelandii takie egzotyczne nazwy jak Vanuatu, Fidżi czy Tonga, przestały być egzotyczne, a stały się po prostu popularnymi kierunkami wakacyjnymi. Tutaj powiedzieć, że było się na wakacjach na Fidżi to niczym oznajmienie u nas, że było się na Kanarach czy w Grecji. My postanowiliśmy na maksa wykorzystać możliwości, jakie daje nam obecne miejsce zamieszkania i bardzo intensywnie eksplorujemy kraje Oceanii. Na pierwszy ogień, w październiku, z okazji Skomiałowych urodzin, poszło właśnie Samoa.

Samoa to dwie wyspy – Upolu i Savai’i. Upolu jest powierzchniowo mniejsza, ale gęściej zaludniona i lepiej zagospodarowana. To tutaj znajduje się stolica kraju – Apia oraz międzynarodowe lotnisko – Faleolo. Savai’i jest większa i bardziej dzika – środek wyspy pokrywają góry i gęsta dżungla, ludzie zamieszkują tylko wybrzeże. Po wyspach jak i pomiędzy wyspami łatwo się przemieszczać, co jest dużym plusem w krajach Pacyfiku – nie trzeba wydawać majątku na lokalne połączenia lotnicze.

Byliśmy tam już troszkę poza sezonem (szczyt sezonu to czerwiec-sierpień), więc nie spotykaliśmy na swojej drodze zbyt wielu innych turystów. Pogoda ogólnie dopisywała, czasem tylko na trasie dopadała nas gwałtowna burza – głównie w południowej części Upolu, w tym samym czasie na północy, za górką, świeciło słoneczko.

To, co nas urzekło na Samoa to ludzie. Wszędzie w Internecie można wyczytać, że Nowozelandczycy to najmilszy naród świata. Najwyraźniej piszą to ludzie, którzy nie poznali żadnego Samoańczyka/Tongijczyka/Maorysa. Na każdym kroku ludzie się do nas uśmiechali, zagadywali, a wcale nie miało to na celu wciśnięcia nam czegokolwiek. Ten luz, uśmiech i brak pośpiechu – “Fa’a Samoa”, Samoan way – udzielił się i nam, od razu po przyjeździe. Z chęcią byśmy go zaimplementowali w codziennym życiu 😉

  1. Dojazd i trasa
  2. Noclegi
  3. Transport
  4. Jedzenie
  5. Ceny
  6. Podsumowanie

Dojazd i trasa

mapka_2

 

Dotarcie na Samoa z Polski to nie lada wyzwanie, jednak w Nowej Zelandii jest to jeden z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych. Bezpośrednio na Samoa można dolecieć z NZ, Australii, Tonga, Fidżi i z Hawajów. Ceny biletów z Auckland do Apii zaczynają się od 400 NZD (ok. 1000 zł), jednak jeszcze trzeba dostać się do Auckland. Bilety z UK, Polski czy Niemiec zaczynają się od 2000 zł, więc jeśli ktoś trochę pokombinuje, można dostać się z Polski na Samoa za ok 3 – 4 tys. zł. Tanio nie jest, trzeba się trochę nagimnastykować z lotami, ale zdecydowanie warto 🙂

Na miejscu spędziliśmy 10 dni, co było wystarczającym czasem, aby zjechać cały kraj. Jednak myślę, że 2 tygodnie to taki optymalny czas, aby poznać obie wyspy i odpocząć w samoańskim stylu przy piwku na plaży.

Trasa:

Dzień 1: Apia
Dzień 2: Upolu – wschodnia część ( skuter z Apii )
Dzień 3: Upolu – zachodnia część ( skuter z Apii )
Dzień 4: Lalomanu
Dzień 5: Namua
Dzień 6: Namua – Apia
Dzień 7: Manase
Dzień 8: Pn część Savaii ( skuter z Manase )
Dzień 9: Pd część Savaii ( skuter z Saleatogi )
Dzień 10: Giant Clams Sanctuary ( Upolu ) i powrót

Link do naszej trasy dzień po dniu tutaj


Noclegi

Kolaz

Jedną z największych atrakcji Samoa są noclegi w tradycyjnych falach, czyli bambusowych domkach nad brzegiem morza. Domki to trochę za dużo powiedziane, bo to bardziej zadaszone wiaty, w których za „ściany” robią utkane bambusy lub płachty, można je opuścić i mają one ochronić w razie deszczu. W „środku” fali jest materac i moskitiera. I tyle. Najlepszy nocleg, jaki można sobie wyobrazić.

Apia  – w Apii testowaliśmy dwie niskobudżetowe opcje, które udało nam się znaleźć on-line. Za tą cenę nie ma co się spodziewać szału, ale oba pokoje były w miarę przyzwoite. Bardziej nam się podobało u Olivii. W motelu był bardzo przyjemny ogródek, a Olivia na śniadanie serwowała pyszny dżem kokosowy.

  • Tatiana Motel – 66 WST/2-os/noc.W pobliżu głównego dworca autobusowego i targu
  • Olivia’s Accommodation – 70 WST/2-os/noc –trochę dalej od centrum, ale za to ogródek i blisko do Palolo Deep Marine (rafa w Apii)

Lalomanu – Taufua Beach Fale – 100 WST/os/noc, w cenie śniadanie i obiad.

Szukając noclegu w Lalomanu, skorzystaliśmy z rekomendacji ze stronki „Sto historii” (skusiło nas happy hour na drinki, patrz niżej :)) i się nie zawiedliśmy. Taufua to bardzo popularne miejsce, był to jedyny nocleg podczas całego wyjazdu, który miał prawie komplet gości. Jedzenie było bardzo dobre (kilka dań podawanych na obiad, śniadanie też na wypasie, kilka opcji do wyboru). O 17 mają happy hour na drineczki (10 WST), choć w naszym przypadku nie mieli składników do 8 z 10 dostępnych w karcie – dwa dostępne były dobre 😀

 

Namua – Namua Island’s Beach Fale – 120 WST/os/noc, w cenie śniadanie i obiadi

Nocleg na całkowicie prywatnej i – jak wam się poszczęści – całkowicie bezludnej wyspie. Namua to wysepka na wschodnim wybrzeżu Upolu, na której nie ma nic oprócz 8 fali, toalety , 2 psów, kota, dużej kolonii nietoperzy i ogromnych samoańskich krabów. Właściciele fali przywożą Was na wyspę, po drodze pokazując pływające dookoła żółwie morskie (!), kręcą się po niej dookoła, a na noc zostawiają Was samych. Fale na wyspie nie były może zachwycające, ale samo doświadczenie było zdecydowanie warte każdego grosza.

 

Manase – Tailua Beach Fale – 60 WST/os/w cenie śniadanie i obiad

W Manase znajdują się obok siebie 3 “ośrodki” – Tailua, Regina i Tana. Właściwie zbytnio niczym się od siebie nie różnią, nawet cena za fale jest taka sama ( 120 za 2 osoby, za noc). My wybraliśmy Tailua, kierując się jeszcze raz poleceniem ze “Sto historii” i jesteśmy zadowoleni, choć podejrzewam, że reszta też byłaby przyjemna. Dużym plusem dla Tailua jest to, że w falach są prawdziwe łóżka, więc śpi się trochę wyżej, prosto z widokiem na morze (w pozostałych spało się na materacu, na poziomie podłogi, więc widok był trochę ograniczony przez ścianki fali). Pyszne i ogromne śniadania, zresztą obiady też.

 

Salelologa – Lusia’s Lagoon Chalets – 120 WST/ 2-os chatka/w cenie śniadanie

Noclegi w Lusia’s Lagoon wykupiliśmy właściwie tylko ze względu na to, że chcieliśmy być blisko przystani promowej kolejnego dnia. Lusia to chatki na palach nad samym morzem, nad ładną laguną, pośrodku dżungli. Nie było to to samo doświadczenie co spanie w falach, ale jest to bardzo fajne miejsce. Dużym plusem było to, iż na miejscu jest restauracja i bar (co nie jest takie oczywiste na Samoa, a juz na pewno na Savaii). Można sobie też za free wypożyczyć kajak i popływać po lagunie.

 

TIP1: Gdybym miała teraz planować wyjazd, na pewno zorganizowałabym więcej czasu w Falealupo i okolicy ( koniecznie z noclegiem! ). W okolicach Cape Malinu i Falealupo widzieliśmy najpiękniejsze plaże na Samoa.


TransportTransport2

Po obu wyspach poruszaliśmy się głównie skuterem – po wyprawie do Indii stał się on naszym ulubionym środkiem transportu. Alternatywnie, sieć autobusów jest dosyć dobrze rozwinięta, szczególnie na Upolu (na Savaii jest już trochę gorzej), a sama jazda autobusem to swoista przygoda (o tym później)

Skuter

Skuter wypożyczaliśmy z wypożyczalni MotoSamoa. Mamy takie mieszane uczucia, jeśli o nich chodzi, ale za bardzo alternatyw nie ma. Jest to jedyna wypożyczalnia, która ma stronkę internetową i jedyna, którą udało nam się znaleźć w Internecie przed wyjazdem. Można co prawda wypożyczyć skuter lokalnie w Apii, ale to już trzeba załatwiać z miejscowymi po przyjeździe. Cena za skuter to 60 WST/dzień + 20 WST za wyrobienie lokalnego prawa jazdy (które polega na wypisaniu świstka papieru w wypożyczalni)

Skuter wypożyczaliśmy 2 razy – najpierw na dwa dni w Apii, później na 3 dni na Savaii. Można go oczywiście było wypożyczyć na cały pobyt, ale nie uśmiechało nam się przemieszczanie nim z naszymi plecakami na dużych odległościach ( jak np Apia – Lalomanu). Bez bagaży zdecydowanie przyjemniej, tym bardziej jak dopadnie Was tropikalny deszcz w czasie jazdy – fajnie mieć coś suchego po przyjeździe do hotelu 🙂

Jeśli chodzi o nasze mieszane uczucia, to mieliśmy kilka przygód z wypożyczalnią. Drugiego dnia złapaliśmy gumę, bo jak się okazało opona była już 3-krotnie łatana. Wymieniliśmy ją sami, po czym w wypożyczalni skasowali nas dodatkowe 60 WST, bo oni i tak “będą musieli wymienić po swojemu”. Wzięliśmy to na klatę, ale trochę niesmak pozostał, że ściągają z nas kasę, gdy tak naprawdę wypożyczyli nam nie do końca sprawny sprzęt.  Co więcej, gdy oddawaliśmy skuter w Apii o umówionej godzinie (18.00), okazało się, że w biurze (restauracji) firmy nikogo nie ma. Dzwoniliśmy, ale bez skutku. Skuter oddaliśmy w końcu nazajutrz rano, przy zwrocie powiedziano nam, że oni całkiem zapomnieli, że się umawialiśmy na 18 i o 17 poszli do domu. Wszystko spoko, dla nas nie był to jakiś wielki problem, mogliśmy używać skutera przez kilka kolejnych godzin za free, ale co gdybyśmy np. mieli samolot powrotny tego samego dnia? (mój paszport był zostawiony pod zastaw…). Podsumowując – w innych sytuacjach (krajach), zdecydowanie odradzałabym tę wypożyczalnie i sugerowała pójście do konkurencji, ale jako, że konkurencji nie ma… to cóż. Polecam wypożyczać, bo skuter to najfajniejszy środek transportu na wyspie.

Jeżdżąc po Samoa trzeba uważać na bezdomne psy, których jest dosyć sporo na obu wyspach i niestety większość z nich reaguje dosyć nerwowo na skutery/motory. Najlepiej omijać je szerokim łukiem, na dużymy przyspieszeniu 😉

Auto

Auto jest na pewno wygodniejszym środkiem transportu, ale też droższym. Na Upolu w lokalnej wypożyczalni można wypożyczyć samochód za 80 WST/dzień, na Savaii ceny zaczynają się od 120 WST. Możecie też przetransportować samochód promem z Upolu na Savaii, ale kosztuje to dodatkowe 80-120 WST (one-way) i trzeba koniecznie wcześniej robić rezerwacje. Plusem posiadania samochodu jest możliwość dojazdu w niektóre miejsca wyspy, gdzie dają radę tylko pojazdy 4×4 ( północno-wschodnia część Upolu i centrum Savaii ). Nie ma tych miejsc zbyt wiele, więc nawet nie rozważaliśmy takiej opcji.

Prom

Promy kursują regularnie między Savai’i i Upolu. Bilet w jedną stronę kosztuje 12 WST, nie trzeba go rezerwować, ale warto przyjść trochę wcześniej, bo w weekendy robi się tłoczno i może zabraknąć dla Was miejsc. Na prom można zabrać też skuter ( bez rezerwacji ). Rozkład jazdy jest co miesiąc aktualizowany na Facebooku – Samoa Shipping Corporation

Autobus

Autobusy na Samoa to osobna, bardzo długa i jakże kolorowa historia 🙂 Na Samoa chyba każdy kierowca autobusu postawił sobie za punkt honoru, że jego pojazd będzie najładniej ozdobiony, z najchwytliwszym hasłem i jeszcze najlepiej jakimś biblijnym cytatem. Autobusy nie mają szyb w oknach, siedzenia są drewniane, niewygodne, bardzo wąskie – mieści się tam dwójka średnich osób lub jeden postawny Samoańczyk. Zasadą jest ustępowanie miejsca starszym i kobietom, a jak miejsca siedzące się skończą, to siada się swojemu sąsiadowi na kolanach. Kierowca po przejechaniu 15 minut zatrzyma się na półgodzinny postój pod supermarketem po niezbędny prowiant na Waszą jakże długą i karkołomną godzinną podróż. Autobusy zazwyczaj jeżdżą zapełnione na full, a i tak na pewno bedziecie jeszcze podróżować z 4 kanistrami benzyny, 10 kg mrożonego schabu, 20 siatami z chlebem i 10 l wódki, bo przecież w Apii taniej, więc trzeba wziąć do domu. A cały czas będzie Wam przygrywała skoczna samoańska muzyka. Wspominałam, że Pan kierowca podjedzie Ci pod sam dom, jak poprosisz, nawet jak to nie do końca na trasie? Bo podjedzie, bez problemu.  Czy to nie brzmi jak idealna podróż? Bo dla mnie dokładnie tak! 🙂

Rozkład autobusów można dostać w Apii w informacji turystycznej, ale raczej nie przykładałabym do niego zbyt dużej wagi. Autobusy odjeżdżają w jakimś nikomu nie znanym systemie, bo nasz, który miał odjazd o 10-tej, odjechał o 12-tej, co nie znaczy, że był opóźniony. Dworzec główny w Apii to taka wolna amerykanka, trochę trzeba się naganiać, żeby w końcu ktoś pokazał Wam do którego autobusu wsiąść. Autobusy z Apii w stronę portu kursują bardzo często (pierwszy o 6-tej rano), jeśli chcecie jechać w innym kierunku (np. do Lalomanu) warto przejść się wcześniej do informacji turystycznej i zapytać o godziny odjazdów, bo zazwyczaj są to 1-2 autobusy na dzień. Przy dworcu na markecie rano serwują pyszne smażone bananowe bułeczki, warto zajść 🙂

Ceny biletów:

  • Lotnisko Faleolo – Apia – 5 WST/os
  • Apia – Lalomanu – 8 WST/os ( z Apii odjeżdza między 10-12, z Lalomanu też 🙂 )
  • Salealoga – Manase – 5 WST/os
  • Asaga – Salealoga – 3 WST/os

Przemieszczanie się po Apii kosztuje 1 WST, wystarczy machnąć na pierwszy przejeżdżający autobus, który jedzie w kierunku naszego celu. Alternatywą jest taksówka, która powinna w granicach miasta kosztować ok 5 WST.

Tip1: Po przylocie, gdy czekacie przy drodze na autobus, nie dajcie sobie wmówić, że “ostatni autobus już dawno odjechał” albo że “następny będzie za 2 godziny”. Chyba jest to chwyt stosowany w większości krajów. Autobusy na trasie Apia – Mutiatele (port) kursują bardzo często, jeśli jesteście o jakiejś przyzwoitej godzinie ( do ok 17-18 ), na pewno coś w miarę szybko złapiecie. Jeśli przylatujecie o jakiejś nieludzkiej godzinie (jak większość samolotów, ok 3 nad ranem czy 11 w nocy) pozostaje Wam wzięcie taksówki albo shuttle busa do Apii (20 WST)

Autostop

Stopa łapaliśmy dwa razy na Samoa, w drodze z przystani promowej do Giant Clams Sanctuary i z powrotem na lotnisko. Powód był prosty – nie było innej opcji, bo autobus na tej trasie nie kursuje. Można oczywiście było wziąć taksówkę, ale za kurs w jedną stronę kierowcy krzyczeli sobie 80 WST od osoby. Ciężko nam jednoznacznie ocenić możliwości autostopowe na Samoa, z naszego doświadczenia jakoś nie są one najwspanialesze. Za pierwszym razem złapaliśmy dosyć  szybko auto, ale panowie zażyczyli sobie kasę na drinka (niby ok, ale pierwszy raz mi się to zdarzyło). Z powrotem czekaliśmy dobre 1,5h, a w międzyczasie mijało nas sporo miejscowych i turystów. Nasi obaj kierowcy wyrazili zdziwienie, że jedziemy autostopem, skoro “przecież można wziąć taksówkę”. Ja odniosłam wrażenie, że dla nich turysta jest równoznaczny z bogatym “Amerykańcem”, który przyjechał do resortu. Z drugiej strony, na Namua spotkaliśmy Hiszpana, który jeździł tylko stopem i opowiadał, że nigdzie nie czekał dłużej niż 15 min i wszyscy się zatrzymują. Więc jak wszędzie, wszystko zależy od szczęścia i sytuacji 🙂


Jedzenie

Jedzenie1

Jeśli ktoś jedzie na Samoa, licząc na raj dla podniebienia i szykując się na gastro wakacje niczym w Azji (jak my), to niestety się zawiedzie. Oczami wyobraźni widzieliśmy pyszne owoce morza, świeże rybki i tropikalne owoce, niestety oczekiwaniom sprostało tylko to ostatnie.

Pierwszym zgrzytem dla mnie był fakt, iż rezerwując noclegi, trzeba wykupić też posiłki, zazwyczaj śniadanie i obiad. Ja bardzo tego nie lubię, zdecydowanie wole jeść na ulicy, tyle że… na Samoa nie ma jedzenia “na ulicy”. Tak naprawdę restauracje/markety można znaleźć tylko w Apii. Przy drodze czasem pojawiają się BBQ, ale zazwyczaj można coś kupić tylko w porze lunchu. Nasz pierwszy dzień objazdu wschodniej części Upolu skończył się wielkim głodem. Nie wzięliśmy ze sobą prowiantu, bo “przecież coś się kupi”, skończyło się na tym, że znaleźliśmy jedną restauracje w resorcie, gdzie hamburger kosztował 30 NZD (zaliczyliśmy obrót na pięcie i haniebny walk of shame po zobaczeniu menu…:P) i sklep lokalny, gdzie można było kupić tuńczyka i krakersy. Na Savaii jest jeszcze gorzej i gdyby nie obiady w Tailua, to żywilibyśmy się bananem z krakersami przez 3 dni. Dlatego nie ma co się bulwersować posiłkami wykupowanymi z noclegami, tylko się cieszyć, że samoańska mama ugotuje Wam obiad i grzecznie przyjść o 6-tej go skonsumować. W prowiant własny najlepiej się zaopatrzyć w Apii; na Savaii – w Salelodze, gdzie jest market i jakieś większe sklepy. W małych lokalnych sklepikach można zazwyczaj kupić chleb, krakersy i jakieś puszkowane jedzenie.  Najwięcej restauracji, też takich przystępnych cenowo, znajdziecie w Apii, poza – raczej restauracje resortowe z resortowymi cenami.

Co jada się na Samoa? Na śniadanie obowiązkowo banany i papaja – to składnik każdego śniadania, w każdym miejscu. Bananów w tropikach trzeba spróbować, żeby zrozumieć to, jak bardzo są pyszne. Papaja zresztą też. Poza owocami, standardowo podaje się chleb tostowy i dżemy ( w tym dżem kokosowy, mniam!), czasem jajecznicę. W Tailua rozpieszczano nas naleśniczkami i omletami. Na lunch można załapać się na jakieś barbecue przy drodze, gdzie za ok 10 WST serwowane są różnego rodzaju grillowane mięsa, raczej takie średnie (mi nie smakowały, bo tłuste). Zawiodły nas serwowane obiady, bo spodziewaliśmy się ryb i owoców morza, a tak naprawdę zazwyczaj kończyło się na niezbyt apetycznych, tłustych kawałkach mięsiwa. Owoce morza jedliśmy raz w knajpie w Apii, ale nawet w restauracjach wybór ograniczał się zazwyczaj do steku z tuńczyka czy fish&chipsa. Podejrzewam, że te nasze wszystkie wymarzone tropikalne ryby smażyły się w hotelach, na które nas nie było stać.

Wizyta na Samoa potwierdziła nam to, co już właściwie wiedzieliśmy, obserwując Samoańczyków, jak i innych mieszkańców Oceanii i lokalnych Maorysów,  w Auckland. Oceania przoduje w rankingu krajów z największym procentowym udziałem ludzi otyłych w społeczeństwie, Samoa plasuje się zaraz za podium, na 4 miejscu, z 43% ludzi otyłych (i nie jest to mowa o lekkiej nadwadze). Oglądaliście bajkę Moana (swoją drogą moana znaczy ocean 🙂 )? Po wypuszczeniu filmu były wielkie dyskusje w świecie, że film promuje stereotypy, bo jednego z głównych bohaterów, boga Maui, przedstawiono jako bardzo postawnego mężczyznę. Niestety, nie są to stereotypy, ale bardziej przedstawienie rzeczywistości. Samoańczycy jadają dużo tłustych i przetworzonych rzeczy, piją też bardzo dużo słodkich napojów, które na Samoa są tańsze niż butelka wody. Polecam oglądnąć reportaż na youtube – “Obesity in paradise” – który dosyć obrazowo pokazuje obecną sytuację na Samoa.

Podczas pobytu udało nam się jednak skosztować kilku lokalnych, niepuszkowanych przysmaków 🙂

  • Robaczki Palolo – czyli niebieska lokalna delicja, niczym rosyjski kawior. Mieliśmy ogromnego farta, bo łowi się je raz w roku (!), w nocy, podczas ostatniej kwadry księżyca, na przełomie października i listopada, gdy robaki wypływają na powierzchnię, aby się rozmnażać. Ich łowienie to jedna wielka impreza. Robaki Palolo serwuje się najczęściej na toście, a przynajmniej my takie widzieliśmy. Kosztują dosyć sporo (18 WST), a w smaku… no cóż, jak to robaki, szału nie ma 😛 Ale jeśli uda wam się trafić w termin, koniecznie trzeba ich spróbować, bo druga taka okazja może się nie powtórzyć. Jak wygląda zbieranie robaczków można zobaczyć w pierwszym odcinku serii BBC “South Pacific” (swoją drogą, bardzo polecam cały sezon, super zdjęcia – jest na Netflixie)
  • Breadfruit – smażony, grillowany, gotowany – owoc drzewa chlebowego jest podawany zazwyczaj do obiadu, niczym nasze ziemniaki. I faktycznie, smakuje bardzo podobnie do chleba
  • Palusami – samoańska wersja gołąbków, czyli śmietanka kokosowa zawinięta w liście taro. Właściwie jedyny „street food” na Samoa. Troszkę tłuste, ale Kuba się zajadał. Można kupić na markecie w Apii.
  • Oka – czyli surowa ryba w mleku kokosowym, nie udało nam się nigdzie jej wyczaić :/
  • Kokos – schłodzony, do picia – super orzeźwia
  • Koko Samoa, czyli kakao, z tym że bardziej jak kawa 🙂 Mocny napar z samoańskiego kakaowce
  • Nie wiemy jak to się nazywa, ale na rynku można też kupić takie a la bułki na parze wypiekane w liściach taro, były bardzo dobre.

 


Ceny

DSC_2858 kopia.jpg

Walutą Samoa jest tala (WST=Western Samoa Tala, choć aktualnie już Samoan Tala. Samoa zmieniło nazwę z “Samoa Zachodnie” na “Samoa” w 1997 roku, skrót waluty pozostał), 1 WST = ok. 1,4 zł. Na Samoa jest zdecydowanie taniej niż w Nowej Zelandii, ale nadal nie są to ceny azjatyckie. Większość rzeczy jest importowana, choć i lokalne produkty do najtańszych nie należą. Załączam tabelkę z przykładowymi cenami różnych produktów (październik 2017)

Ceny ( październik 2017 ) WST
banany na rynku ( kiść ) 2
woda 2-4
palusami 2-3
kokos ( rynek/knajpa ) 2/4
mango ( szt ) 2
piwo duze 6,6
pizza duza 45
knajpa lunch 15-20
obiad 20-?
czipsy taro 10 paczek 10
dzem kokosowy 6
steam bunsy 1,5
tosty 2
buleczki bananowe ( szt ) 0,1
barbecue 6-10
fish & chips 10-14
pieczywo 4
krem do opalania lokalny/nivea 20/70
lokalna karta do telefonu 20
paliwo (bak skutera) 10

Podsumowanie

tabelkaJak bardzo byśmy się nie starali, to niestety i tak wyjdzie z tego dosyć spora kwota. Na Wyspach Pacyfiku po prostu jest drogo i tyle. Czy można tę kwotę obniżyć? Zdecydowanie. Jeśli nie chcecie wypożyczać skutera i planujecie się przemieszczać stopem bądź autobusami, praktycznie cała kwota wydatków na tranport po Samoa odpada. Nie ma problemu z noclegiem na dziko, takich “dziennych fali” jest mnóstwo przy drogach, ludzie sobie drzemią tam popołudniami. Pewnie większość z nich jest prywatna, ale nie sądzę, żeby ktoś robił problemy, trzeba tylko najpierw spytać. Jedynym problemem będzie brak moskitiery, a niestety komary dosyć ostro w nocy dokuczają.

 

My nie żałujemy żadnego wydanego grosza, bo Samoa się zachwyciliśmy. Jechaliśmy z lekkim niepokojem, bo nie jesteśmy typem plażowiczów, ale na Samoa nie można leniuchować, jest tyle rzeczy do zrobienia i zobaczenia. Jest to jednak inny rodzaj “zwiedzania”, bo nie ma tam za bardzo niczego “must-see”, atrakcją samą w sobie jest po prostu włóczenie się po wyspie, snorkellowanie w odosobnionej zatoczce, machanie samoańskim dzieciom w czasie drogi do szkoły i doświadczanie polinezyjskiej kultury. To właśnie ta kultura najbardziej nas urzekła – ten samoański “chill”, który udziela się każdemu, który odwiedza Samoa i uśmiech nieschodzący z twarzy jej mieszkańców.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s