W cieniu Góry Przeznaczenia – Tongariro Northern Circuit & Tongariro Alpine Crossing

Tongariro Alpine Crossing to niezaprzeczalnie najpopularniejszy jednodniowy szlak w Nowej Zelandii. W słoneczne, letnie dni przez krater Tongariro przetaczają się tysiące turystów, zejście w okolicy turkusowych jeziorek wygląda dokładnie jak Giewont latem. Właściwie nie ma się co dziwić, widoki zapierają dech w piersiach, jednak zdecydowanie psuje to górskie doświadczenie.

Park Narodowy Tongariro to najstarszy park narodowy w Nowej Zelandii i jeden z najstarszych na świecie, przy okazji jest też wpisany na listę UNESCO. Obejmuje on zgrupowanie 3 stożków wulkanicznych – Mt Tongariro, Mt Ngauruhoe i Mt Ruapehu, które to są częścią Pacyficznego Pierścienia Ognia (to nie ten od Saurona, tylko ten od trzęsień ziemi 🙂 )

Tongariro Alpine Crossing jest częścią jednego z Great Walków – 4-dniowego szlaku Tongariro Northern Circuit, który okrąża dookoła Mt Ngauruhoe. To właśnie ta góra “grała” Góre Przeznaczenia w ekranizacji “Władcy Pierścieni”, z kolei zbocza znajdującego się obok Mt Ruapehu “grały” Samotną Górę w “Hobbicie”.

Tongariro PN - mapka
źródło: “Hiking & Tramping in New Zealand. Lonely Planet Country Guide”, 2014

Mt Ngauruhoe, Mt Ruapehu i Mt Tongariro to stosunkowo młode, wciąż aktywne wulkany. Będąc na szlaku wszędzie zobaczycie ostrzeżenia, jak się zachować, gdy dojdzie do wybuchu, w schroniskach górskich wieczorem jest krótkie zebranie, gdzie dowiadujecie się, co robić w razie erupcji (główną radą było wyciągnięcie aparatów i robienie zdjęć – chatki są w bezpiecznej odległości od głównych kraterów). Ostatni wybuch Ruapehu miał miejsce w 2007, Ngauruhoe – 1977 , a Tongariro w listopadzie 2012 roku.

Krajobraz Tongariro jest jak wyjęty z Księżyca (albo Mordoru, jak kto woli  – nic dziwnego, że Peter Jackson zdecydował się kręcić tu filmy). Trasy wiodą albo u stóp wulkanu, albo w samym jego kraterze. Roślinności praktycznie nie ma, tylko skały i pola lawy. Wszędzie widać też aktywną działalność sejsmiczną – opary siarki unoszą się ze zboczy, krater Te Mari cały czas paruje po wybuchu w 2012.  Widoki – bajka, jednak pogoda jest tu kluczem ( porównajcie nasze grudniowe zdjęcia z marcowymi 😉 )

Tongariro udało nam się odwiedzić już dwa razy – spędziliśmy tam weekend Bożonarodzeniowy, przechodząc cały Northern Circuit (pogoda była fatalna); w marcu wyskoczyliśmy tam w słoneczny weekend, aby w końcu podziwiać piękno parku i zdobyć samo Mt Tongariro. Szykujemy się na odwiedzenie parku zima, a Kuba próbuje mnie przekonać na wspinaczkę na Mt Ngauruhoe – powoli chyba się uginam 😛

Bożonarodzeniowy Tongariro Northern Circuit

Cały Northern Circuit zdecydowaliśmy się przejść w weekend Bożonarodzeniowy. Jak można się domyślić, termin ten jest dosyć popularny, pogoda teoretycznie powinna już dopisywać, więc jest też wielu chętnych.

Chatki i pola namiotowe na Great Walkach rezerwuje się z dużym wyprzedzeniem.  Liczba miejsc jest limitowana – zazwyczaj ok. 30 w domku i 30 w namiotach. My rezerwowaliśmy noclegi w lipcu 2017, wtedy już nie było wolnych miejsc w schronisku, zostało tylko pole namiotowe. Rezerwowanie noclegów w NZ jest bardzo niepraktyczne, bo jeśli tego nie zrobisz – nie masz noclegu (nie ma czegoś takiego jak “gleba” w schronisku); jak zrobisz, a pogoda będzie koszmarna i zrezygnujesz – nikt Ci nie odda pieniędzy.

Na szlakach w Nowej Zelandii ( szczególnie na Great Walkach) nocujemy głównie w namiocie, bo jest to nocleg o połowe tańszy (Tongariro: chatka – 30$; namiot – 15$), wygoda taka sama (nasze wspaniałe matki samopompujące), a nie musisz się ściskać z 6 innymi osobami na jednej długiej pryczy 🙂 Chatki i pola namiotowe są zdecydowanie przecenione, w tych 30$/15$ uwzględniony jest wychodek, deszczówka z baniaka i w sezonie gaz w kuchence i piecyku na suszenie rzeczy, w wypadku chatki jeszcze miejsce na materacu – ale wiadomo, płacimy za widoki, a te na Tongariro są warte każdego centa.

Szlak rozpoczyna się i kończy w Whakapapa Village, gdzie jest ciekawe Visitor Center – można poczytać trochę o wulkanach, zobaczyć zdjęcia i filmy z poprzednich wybuchów. Auto możecie zostawić na parkingu na te kilka dni, wcześniej jednak musicie wziąć karteczkę z Visitor Center z pozwoleniem na parkowanie (przysługuje Wam, jeśli macie rezerwacje w chatkach/na polu namiotowym na szlaku). Pierwszy dzień trasy z Whakapapa do Mangetopopo jest dosyć krótki (ok 3 godziny), raczej mało ciekawy, wśród łąk. Nocleg w Mangetopopo Hut dostarcza już trochę lepszych wrażeń estetycznych – z namiotu mieliśmy widok prosto na stożek Ngauruhoe.

Dzień 2 na szlaku to przejście przez kratery Tongariro i zejście na Szmaragdowe Jeziorka (5h), czyli tak naprawdę highlight całej wycieczki. Pogoda tego dnia była dramatyczna, padało od samego rana, widoczność max 2 m (przechodząc przez środek krateru, nawet nie wiedzieliśmy, że w nim jesteśmy). Jeziorka widzieliśmy stojąc tylko obok nich, a to i tak tylko wtedy, gdy zdmuchnęło na chwilę chmury. Podejście na Red Crater jest “najtrudniejszym” podejściem na szlaku, ale tak naprawdę nie jest zbyt ciężkie – wchodzicie głównie po schodach, na szczycie kawałek po grani i po jednym łańcuchu. Problemem jest trochę zejście/wejście po stoku na Szmaragdowych Jeziorkach – zbocze składa się pyłu wulkanicznego, więc podłoże jest bardzo luźne. My, schodząc w dół, robiliśmy po prostu zjazdy jak po piasku.

Wigilię 2017 spędziliśmy w Oturere Hut, a jej najmilej wspominanym punktem było wysuszenie się przy piecu i spotkanie rodzinki Polaków (nasi są wszędzie 😉 )

Dzień 3 – Boże Narodzenie – to dosyć krótkie, 3 godzinne przejście do Waihohonou Hut. Trasę z dnia 3 i 4 można spokojnie połączyć i zrobić cały Northern Circuit w ciągu trzech dni, jednak polecam zostać w Waihohonou na noc. Chatka jest na wypasie, z przepięknym widokiem na Mt Ngauruhoe (tego dnia zaczęło się troszeczkę rozpogadzać i nawet było widać górę), a do tego jest ciepła woda!!! (mają baterie słoneczne, ale nie ma co się ekscytować – łazienki dalej nie ma, ta ciepła woda jest do gotowania :)) Z chatki można zrobić sobie spacer do źródełek (Kuba się skusił na kąpiel w lodowatej wodzie). Dzień 4 to 5-godzinny powrót wśród łąk do Whakapapa Village. Pogoda była średnia, więc nie robiliśmy wypadów na poboczne szlaki (np. na Tama Lakes), pod koniec udało nam się jeszcze zobaczyć widok na Mt Ruapehu.

Tongariro Alpine Crossing i Mt Tongariro – marzec 2018

Po naszym grudniowym wypadzie mieliśmy wielki niedosyt widoków, Kuba do tego był niespełniony fotograficznie, więc bardzo chcieliśmy wrócić na Tongariro podczas ładnej pogody. Do Taupo, naszej bazy wypadowej (w Taupo jest całkiem spoko darmowy camping), mamy z Auckland 4 godziny, więc jest to trasa do zrobienia w piątkowy wieczór. W każdą lutową/marcową środę i czwartek śledziliśmy uważnie pogodę, tak, aby wyłapać jak najlepsze warunki. Idealny weekend wypadł 10 marca.

Trasa Tongariro Alpine Crossing, którą znajdziecie na stronie DOC, wiedzie od parkingu przy Mangatepopo do parkingu w Ketetahi. Ze względu na ilość turystów, ostatnio wprowadzono restrykcje na początku szlaku – auto można zostawić tam tylko na 4 godziny. Wszystko po to, aby zmusić do korzystania z shuttle busów z Whakapapa czy Taupo. W teorii niby spoko – ma to na celu ograniczenie liczby samochodów w Parku Narodowym i ściągnięcie kasy z turystów. W praktyce – to straszny niewypał. Shuttle busy są masakrycznie drogie (35$ za 20 km odcinek), a do tego zmuszają Cię do dostosowania się do ich godzin odjazdów. Prawda jest taka, że większość (chińskich) turystów i tak przyjeżdża w zorganizowanych grupach, swoim autokarem z kierowcą, więc zysk mają z nich zerowy. Reszta z kolei zostawia auto po drugiej stronie szlaku (parking przy Ketetahi – tak jak my) i robi trasę w tą i z powrotem na górę od drugiej strony.

Szlak od strony Ketetahi to najpierw podejście lasem, później łąkami. Nie jest zbyt ciężkie ani strome (Great Walki są łatwymi szlakami, dostosowanymi dla każdego). Tym razem pogodę mieliśmy idealną, żadnej chmurki na niebie. W około połowie drogi mijamy chatkę Ketetahi, zamkniętą ze względów bezpieczeństwa – podczas wybuchu Te Mari w 2012 materiał piroklastyczny rozwalił dach chatki. Zorientowano się wtedy, że chyba jednak jest ona trochę za blisko kraterów 😀 Całe szczęście nikt tego dnia w chatce nie nocował.

Wejście do krateru jest po prostu nieziemskim doświadczenie. Wulkaniczna pustynia z wyłaniającym się w tle stożkiem Ngauruhoe. Doskonale widać zastygłą warstwę lawy. Jeziorka w słońcu naprawdę mają nieziemski kolor, a czerwony krater jest naprawdę krwiście czerwony – widoki ciężko opisać, zdjęcia zdecydowanie lepiej je oddają.

Przy tym podejściu dotarliśmy na szczyt Czerwonego Krateru i zdecydowaliśmy się zdobyć jeszcze Mt Tongariro. Na Tongariro i Ngauruhoe prowadzą ścieżki, jednak oficjalnie nie jest wskazane wchodzenie na ich szczyty. Lokalne iwi, czyli maoryskie plemię, uważa oba te wulkany za świętość (tapuod tego maoryskiego słowa wzięł się nasze “tabu”) i nie pochwala wchodzenia na nie (dlatego też ścieżki, mimo że oficjalne, usunięto z map). Z drugiej strony, wchodzenie nie jest też zakazane, więc to, czy pójdziecie zależy już od waszego sumienia. My zdecydowaliśmy się zdobyć Tongariro, staraliśmy jednak zachowywać się stosownie (np. nie jeść nic w okolicy szczytu – jedzenie jest zabronione w wielu maoryskich świętych miejscach)

Dzięki temu, że wyruszyliśmy od drugiej strony szlaku, większość trasy pokonwaliśmy w ciszy i odosobnieniu, dopiero przy Szmaragdowych Jeziorkach spotkaliśmy całą ekipę z shuttle busów, która wystartowała o 7. Mieliśmy ciężką przeprawę mijając ich “pod prąd”, ale też  okazję do zaobserwowania ciekawych okazów na szlaku. Japonki w Tatrach to nic w porównaniu do Pana w śnieżnobiałej koszuli i butach z cholewkami zjeżdżającego na wulkanicznym pyle czy Holendra w peruwiańskim ponczo, który kąpał się w Szmaragdowych Jeziorkach (swoją drogą, też świętych dla Maorysów, wody nie można dotykać). Dzięki naszemu skokowi w bok na Tongariro, udało nam się uniknąć tych tłumów także w czasie powrotu.

Jeśli planujecie wchodzić na Tongariro i nie chcecie tego robić w 100 osobowej grupie, zdecydowanie polecamy wystartowanie od Ketetahi i zrobienie trasy od tamtej strony. Na parkingu musicie być bardzo wcześnie rano, bo zapełnia się ekspresowo (myślę, że jeszcze w nocy:P). My przyjechaliśmy o 6 rano, parking przy wejściu na szlak był już wtedy pełny, auto zostawiliśmy przy drodze (można parkować wzdłuż Lake Rotoaira Rd) dosyć blisko wejścia, jednak przyjazd pół godziny później dołożyłby nam kolejny kilometr do przejścia. Alternatywnie, można przenocować w chatce Mangatepopo i wyjść albo bardzo wcześnie ( koło 5-tej rano, przed shuttle busem) lub późno ( koło 10-tej, gdy cały shuttle-busowy tłum już przejdzie)

Tongariro Northern Circuit praktycznie:

Większość informacji znajdziecie na stronce DOC, tutaj kilka naszych spostrzeżeń:

  • woda: na szlaku dostęp do wody jest w chatkach. Jest to deszczówka, więc trzeba ją albo przegotować, albo zaopatrzyć się w tabletki do uzdatniania wody
  • jedzenie: trzeba mieć swoje, w chatkach nie czeka ciepła szarlotka tak jak w tatrzańskich schroniskach:P Można wziąć liofilizowane jedzenie, które jest dostępne wszędzie w NZ (ale drogie), można też (my tak robimy) zaopatrzyć się w hinduskie gotowe curry w supermarkecie, tuńczyki i ugotowany ryż i też da się przeżyć. Pamiętajcie o pojemniku na śmieci – na szlakach w NZ nie ma koszy, to co wnosisz, zabierasz ze sobą z powrotem.
  • chatki: w domkach macie dostęp do kuchenki gazowej (nie zawsze, więc o wiele lepiej mieć swoją) oraz piecyka, przy którym można się wysuszyć. Chatki nie mają nic wspólnego z naszymi polskimi górskimi schroniskami (trochę rozczarowują, jeśli porównamy je z tatrzańskimi albo beskidzkimi, brak im klimatu), są mikroskopijne, zazwyczaj składają się z jednego dużego pomieszczenia z kuchnią, piecem i łóżkami (pryczą na 6 miejsc, góra i dół, wzdłuż ściany) oraz drugiego mniejszego z samymi łóżkami. Raczej nie liczcie na kąpiel, chyba że niestraszna Wam jest lodowata woda w strumieniu przy  Waihohonu Hut 😛 Warto wziąć ze sobą nawilżane chusteczki, z kolei nie warto brać przyborów do mycia 😛
  • trasa: tak jak wspominaliśmy, trasy Great Walków nie są zbyt wymagające – są tak dostosowane, aby przeciętny turysta był w stanie je przejść. Dziennie pokonuje się 3-5 godzinne odcinki, przekrój trasy można zobaczyć na stronie DOC.
  • pogoda: w całej NZ pogoda jest bardzo zmienna, więc co dopiero w górach! Tak jak widać na zdjęciach (jest różnica, nieprawdaż? 🙂 ), wyjście przy złej pogodzie właściwie jest bez sensu (chyba, że tak jak my, macie już zapłacone noclegi:P). Nawet w słoneczny letni dzień na górze mocno wieje, przydają się rękawiczki chroniące przed wiatrem.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s