Aotea Track – Great Barrier Island

Great Barrier Island to wyspa leżąca u wybrzeży Nowej Zelandii, 100 km na pn-wsch od Auckland. Jest jedną z wielu wysepek w naszej aucklandzkiej zatoce – Hauraki Gulf, najbardziej oddaloną od miasta i największą. Ma 280 km2 i na stałe zamieszkuje ją 900 osób – czyli ok 3os/km2, gęstość zaludnienia Australii :)) Jak większość wysp w Nowej Zelandii, Great Barrier jest ostoją i rezerwatem dla lokalnego ptactwa (wyspy starają się pozostać pest-free, co znaczy, że eliminuje się na nich sprowadzone z Europy/Australii szkodniki – szczury, oposy, walabie – które są głównym powodem malejącej populacji rodzimych gatunków) Sąsiadująca z Great Barrier Island, Little Barrier Island jest rezerwatem ścisłym, z którego szkodniki wyeliminowano całkowicie i do którego łodzią można przybić tylko po uzyskaniu zezwolenia Department of Conservation.

Hauraki Gulf mapa

Na Great Barrier wybraliśmy się dosyć spontanicznie podczas pierwszego tygodnia stycznia tego roku. Ja byłam wciąż bezrobotna, a Kuba za względu na brak projektów dostał kolejny tydzień przymusowego wolnego. Nie mając co ze sobą począć, stwierdziliśmy, iż to idealny czas na odwiedzenie wyspy. Great Barrier jest popularnym miejscem wakacyjnym wśród Aucklandczyków ze względu na piękne plaże, jednak dla nas celem było przejście 3 dniowego szlaku w samym środku wyspy – Aotea Track.

Na Great Barrier można dostać się samolotem bądź promem. Ceny biletów promowych różnią się ze względu na porę roku – podczas wysokiego sezonu (czyli lata) koszt to ok 170$ w obie strony, poza sezonem 120$. Ceny biletów lotniczych w jedną stronę to wydatek rzędu 100$. My zdecydowaliśmy się na podróż samolotem przede wszystkim dlatego, że chcieliśmy się przelecieć pierwszy raz taką mini maszyną na śmigłach. Poza tym, różnica cenowa była niewielka (bilety kupiliśmy za 220$), a czas podróży zdecydowanie krótszy (30 min samolotem vs 4 godziny promem)

Przelot takim lokalnym samolotem to super doświadczenie samo w sobie, a do tego gratis jeszcze lot widokowy nad Auckland. Na Great Barrier lata się małymi, 8-osobowymi samolotami, do których trzeba się wciskać niczym do 3-drzwiowego auta 🙂 Miejsce przy oknie jest gwarantowane, bo jeden rząd to dwuosobowe siedzisko. Odprawa i boarding odbywa się niby na głównym lotnisku Auckland, jednak wraz z bagażem po prostu wychodzi się bocznymi drzwiami na płytę lotniska. Żadnych kontroli ani sprawdzania, zabieracie swoje manatki i dreptacie na pas startowy. Pilot zazwyczaj szuka chętnych na zajęcie miejsca obok niego (podczas powrotu załatwiłam miejsce Kubie obok pani pilotki :)) .W czasie lotu mamy cudny widok na Rangitoto, stożek wulkaniczny przy wybrzeżu Auckland (pięknie widać z góry kształt wulkanu i rozlaną lawę na obrzeżach wyspy) oraz Waiheke Island. Gdy wracaliśmy do Auckland, przez 15 minut krążyliśmy nad centrum, czekając na pozwolenie na lądowanie, więc zaliczyliśmy też lot widokowy nad miastem.

 

 

Aotea Track

 

 

Aotea Track to pętla biegnąca przez górzysty środek Great Barrier (która po maorysku nazywa się właśnie Aotea). My trasę pokonywaliśmy odwrotnie niż jest to sugerowane na mapie, a więc naszym pierwszym odcinkiem był Tramline Track North i Forest Road do Kaiaarara Hut. Do wejścia na szlak dostaliśmy się piechotą – spacerem z lotniska to ok. godzinka drogi (5km). Na samym początku szlaku czeka atrakcja w postaci naturalnych gorących źródeł – Kaitoke Hot Springs. Jako że z nieba lał się żar, nie byłam chętna na moczenie tyłka w 40 stopniach, dla Kuby natomiast nic nigdy nie stoi na przeszkodzie, aby wejść do wody. Cały odcinek szlaku pierwszego dnia był dosyć długi i mimo braku ciężkich podejść, strasznie dał nam w kość – 5 godzin spaceru góra-dół w grzejącym słońcu to nie takie hop siup. Gdy dotarliśmy do naszej chatki, odczuliśmy wielką ulgę. Kaiaraara Hut, jak większość chatek DOC, to chatka bardzo podstawowa – dwa pomieszczenia z pryczami i kuchnia, w której do dyspozycji jest stół i kuchenka opalana drewnem. Prądu brak, łazienki brak 😛 Jest za to wychodek, czysta rzeka, skrzeczące papugi nad głową i piękne niebo nocą. Chatka znajduje się bardzo blisko miasteczka Port Fitzroy, a dostanie się do niej nie wymaga zbyt wielkiego wysiłku, dlatego też jest bardzo popularna. Razem z nami, w drugim pokoju urzędowała lokalna grupa nastolatków, która przybyła do chatki na imprezę przynosząc ze sobą zgrzewki browarów i ginu. (taka nowozelandzka wersja rajdu geodety :))

W Kairara Hut zostaliśmy na dwa noclegi, tak aby jeszcze móc pospacerować po okolicy Port Fitzroy. W samym miasteczku oprócz baru i drogiego sklepu spożywczego nie ma zbyt wielu atrakcji, oczywiście oprócz pięknej zatoczki.

 

Great Barrier przyciąga do siebie przede wszystkim pasjonatów obserwowania ptaków. Ilość różnych gatunków rzuca się od razu w oczy, nawet takim laikom jak my. To tutaj zobaczyliśmy po raz pierwszy ( i właściwie ostatni, jeszcze nigdzie indziej jej nie spotkaliśmy w NZ) kakę – jedną z nowozelandzkich endemicznych papug. Na Great Barrier było ich mnóstwo, latały nam cały czas nad głowami. Poza tym utkwiła nam w pamięci ogromna ilość cykad na drzewach – było ich tak dużo i wydawały z siebie tak głośne dźwięki, że decybele czasem przekraczały te w wielkim mieście. Najgorzej było spłoszyć całe stado podczas przechodzenia szlakiem między drzewami – wszystkie podrywały się wtedy do lotu i dostanie w ucho owadem wielkości kciuka, o pancerzu twardym jak kamyk, było gwarantowane ( a jakie to obrzydliwe…)

 

Po całodniowym wypoczynku i relaksie w Port Fitzroy, ruszyliśmy w dalszą drogę, przemierzać odcinek szlaku pomiędzy Kaiaraara Hut i Mt Heale Hut. Ten odcinek jest zdecydowanie ciekawszy niż poprzedni – po drodze mamy piękny widok na skaliste szczyty Mt Heale i Mt Hobson, mijamy pozostałości po tamach, które były używane przez dawnych osadników do spławiania drzew kauri, przechodzimy kilka ciekawych wiszących, jednoosobowych mostów i najważniejsze – wspinamy się na Mt Hobson, najwyższy szczyt Great Barrier Island, z którego rozpościera się piękny widok na całą wyspę.

 

Podejście na Mt Hobson (627 m) jest dosyć strome, jednak w większości prowadzi schodami – od strony Kaiaarara Hut nie były zbyt wyczerpujące. Gdybyście chcieli zdobyć szczyt startując z początku szlaku (idąc przeciwnie do ruchu wskazówek zegara), to podejście może dać w kość – startuje się z poziomu morza, a wchodzi na ponad 600 m, więc przewyższenie jest niemałe. Nasza trasa od drugiej strony była na tyle lajtowa, że po dojściu do schroniska zrzuciliśmy wszystkie manatki i ruszyliśmy z powrotem na szczyt na zachód słońca. Warto było? 😉

 

Mt Heale Hut jest jedną z najbardziej widowiskowo położonych chatek Nowej Zelandii, z pięknym widokiem na zatokę i Little Barrier. Jako że jest praktycznie “przyklejona” do stoku góry, niebo nie jest osłonięte drzewami i w nocy macie możliwość podziwiania gwiazd z balkoniku przed chatką. Great Barrier Island to jedno z czterech na świecie “Dark Sky Sanctuary” – zanieczyszczenie światłem jest tu tak małe, że można oglądać nocne niebo w całym swym ogromie i okazałości. Nam się nie poszczęściło, bo w nocy gwiazdy były zasłonięte chmurami, ale całe szczęście mieliśmy później okazje podziwiać piękno nowozelandzkiego nieba w Dark Sky Reserve w okolicach Lake Tekapo. Chatka jest dosyć nowa i jak na nowozelandzkie standardy “na wypasie” (jest nawet gaz!) 🙂

 

Ostatni dzień to już tylko krótki spacer w dół do końca szlaku i spacer z powrotem na lotnisko. Po drodze jest kilka idealnych miejsc, aby zrelaksować się przed powrotem do wielkiego miasta;)

źródła na szlaku

Praktycznie:

  • transport:
    • prom – Sealink, Auckland – Tryphena, koszt od 120$/os;
    • samolot – Barrier Air albo Fly My Sky; bilety zaczynają się od 89$/os. w jedną stronę
    • na miejscu nie ma transportu publicznego, więc jeśli chcecie się przemieszczać po wyspie trzeba zorganizować sobie podwózkę lub wynająć samochód; my z lotniska na początek szlaku przeszliśmy piechotą. ( 5km, ok godzinki)
  • nocleg – my nocowaliśmy w schroniskach DOC – Mt Heale Hut  i Kaiaraara Hut, (15$ za noc/os, rezerwacja online), jeśli ktoś chce się wybrać tylko na plażowanie powinien poszukać noclegu w  Claris bądź w Port Fitzroy (Kuba miał kiedyś delegacje na Great Barrier, mierzył działkę do budowy hotelu w Nagle Cove, za parę lat powinno coś już się tam pojawić 😉 a miejsce fajne, bo delfinki skaczą wam w zatoce przy zachodzącym słońcu)
  • zakupy – my wiemy o dwóch sklepach na Great Barrier, w Claris i w Port Fitzroy, pewnie znajdzie się też coś w Tryphenie. Jednak prowiant zdecydowanie warto zabrać ze sobą z Auckland – ceny na Great Barrier stanowią 150-200% cen aucklandzkich. My kupowaliśmy jedynie kartusz gazowy, bo tego nie wolno przewozić samolotem.
  • informacja: na lotnisku możecie dostać broszurki z mapą Great Barrier oraz z mapą szlaku Aotea, o takie 🙂

aotea


2 thoughts on “Aotea Track – Great Barrier Island

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s